mgr Małgorzata Kusak
Pani mgr Małgorzata Kusak
Rok ukończenia studiów w ISI: 2002
Obecne stanowisko i miejsce pracy: kierownik Oddziału Organizacji, Biblioteka Jagiellońska
Czym kierowała się Pani w wyborze studiów? Dlaczego zdecydowała się Pani na podjęcie studiów w naszym Instytucie?
Właściwie wybór tego kierunku studiów to był przypadek. Interesowałam się szeroko pojmowaną książką oraz literaturą i chciałam studiować polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wówczas ten kierunek bardziej kojarzył mi się z książką. Poszłam złożyć dokumenty na studia i dowiedziałam się stojąc w długiej kolejce do dziekanatu, że w tym roku będzie tylko jedna specjalność na polonistyce – nauczycielstwo. Akurat ten zawód od zawsze niezbyt mnie interesował, więc z miejsca wyrzuciłam papiery, sprawdziłam w informatorze jakie są inne pokrewne kierunki związane z książką na Uniwersytecie, wypełniłam nowe podania i formularze, ustawiłam się w innej kolejce i złożyłam dokumenty na Bibliotekoznawstwo i Informację Naukową.
Jak wspomina Pani czas studiów w naszym Instytucie? Co się Pani najbardziej podobało?
Studia wspominam bardzo dobrze – był to dla mnie wówczas przeskok do innego świata, w którym zobaczyłam, jak wygląda prawdziwa nauka, literatura naukowa, metodyka, codziennie uczyłam się nowych rzeczy. Oczywiście jedne zajęcia były dla mnie bardziej interesujące, a inne mniej, ale podchodziłam do studiowania poważnie. Studia były dobrze zorganizowane i nowoczesne. Wszystkim się wydawało, że to będzie polegać na czytaniu książek, tymczasem było bardzo dużo przedmiotów związanych z technologiami i programami komputerowymi. Mieliśmy np. zajęcia z systemów bibliotecznych, baz danych, programów graficznych, projektowania strony www oraz całą masę zajęć dotyczących różnych programów komputerowych, o istnieniu których nie mieliśmy pojęcia, a które okazały się bardzo przydatne w nauce, późniejszej pracy i prywatnie. Było całkiem sporo zajęć praktycznych. Oczywiście duża część zajęć dotyczyła historii, teorii i praktyki bibliotekarstwa. Wiele było również przedmiotów humanistycznych, m.in. literatura, historia książki, język polityki, komunikacja społeczna, psychologia, filozofia. Część zajęć odbywała się w Bibliotece Jagiellońskiej, mieliśmy zatem okazję korzystać z wiedzy praktyków i zobaczyć oryginalne zbiory.
Najbardziej w studiach podobało mi się to, że były takie synkretyczne, wielodziedzinowe i przekrojowe. Idealne połączenie humanistyki i techniki, nowoczesnych teorii oraz historii. Tak właśnie generalnie wyobrażałam sobie uniwersytet i moje studia zrealizowały to wyobrażenie.
Gdzie mieściła się wówczas siedziba Instytutu? Czy wiążą się z tym miejscem jakiejś interesujące anegdoty?
Instytut mieścił się wówczas na ul. Gołębiej 16, w pięknych, zabytkowych budynkach, w samym centrum Krakowa, tuż obok Polonistyki, w tzw. Gołębniku. Cudownie było słuchać podczas zajęć hejnału z Wieży Mariackiej, który wpadał przez otwarte okno. Ta kulturalna atmosfera miasta emanowała na nas i byliśmy wielokrotnie zachęcani przez prowadzących zajęcia do korzystania z kulturalnej oferty Krakowa i brania udziału w różnych wydarzeniach.
Jaki przedmiot był Pani ulubionym i dlaczego?
Bardzo lubiłam Literaturę z dr. Zbigniewem Siatkowskim. Imponował mi swoją wiedzą i erudycją, miał świetny kontakt ze studentami oraz podobał mi się sposób prowadzenia przez niego wykładów i ćwiczeń – otwarty, mozaikowy, taki „eseistyczny”. Pięknie mówił, ze swadą i lekkością o skomplikowanych tematach. Uczył nas nie tylko literatury, ale też niezależnego myślenia i poprzez literaturę tłumaczył nam życie. Jego zajęcia bardzo dużo dawały do myślenia i zmuszały do przemyśleń, do wiwisekcji utartych poglądów i schematów.
Bardzo lubiłam ponadto przedmioty związane z informacją naukową, ze źródłami i wyszukiwaniem informacji, z językami informacyjno-wyszukiwawczymi, bazami danych, logiką matematyczną. Komputery były wówczas jeszcze nowością i fascynowały mnie te zagadnienia i to, że jeżeli tylko wie się jak, to bardzo szybko i sprawnie można zdobyć wszelkiego rodzaju informacje.
Jak ocenia Pani kontakty z wykładowcami Instytutu? Którego wykładowcę wspomina Pani ze szczególną sympatią?
Z perspektywy czasu wszystkich wykładowców wspominam z pewnym rozrzewnieniem i sympatią, a momenty, w których budzili sprzeczne uczucia czy grozę zatarły się. Zazwyczaj egzaminy podnosiły nam poziom adrenaliny i spędzały sen (dosłownie) z powiek.
Bardzo miło wspominam wykładowcę Pana Szczęcha – prowadził z nami kilka różnych zajęć. Uwielbiałam sposób jego tłumaczenia – wszystko potrafił zrozumiale wyjaśnić, po zajęciach wszystko dla mnie było jasne i nie musiałam dużo się uczyć. Był niezwykle cierpliwy, zawsze uśmiechnięty, miał poczucie humoru i dużą wiedzę. Z wielkim szacunkiem wspominam również prof. Marię Próchnicką – była bardzo wymagająca i momentami narzucała nam naprawdę wysoki poziom, zmuszając do wytężonego wysiłku. Bardzo lubiłam zajęcia proseminaryjne prowadzone przez nią – musieliśmy napisać pracę, stan badań z wybranego zagadnienia z informacji naukowej na podstawie wybranych artykułów z czasopism zagranicznych. Znakomite ćwiczenie i wstęp do pisania pracy dyplomowej.
Czego dotyczyła Pani praca dyplomowa? Jakie emocje towarzyszyły jej obronie?
Moja praca dotyczyła działalności wystawienniczej Biblioteki Jagiellońskiej w latach 1982-2002. Przez dwa lata zbierałam materiał – przesiadywałam wówczas w Bibliotece Jagiellońskiej i przeglądałam archiwum wystawowe oraz wszelkie materiały promocyjno-informacyjne związane z wystawami, uczestniczyłam w realizacji kilku wystaw, przeprowadzałam ankiety i wywiady. Miałam bardzo interesujący temat. Częścią mojej pracy dyplomowej było stworzenie bazy danych wystaw z wszelkimi informacjami na ich temat. Kompletowanie tych informacji było bardzo czaso- i pracochłonne, ale też bardzo wciągające.
Jak wspomina Pani relacje z opiekunem pracy dyplomowej?
Moją promotorką była profesor Maria Kocójowa. Bardzo dobrze wspominam jej kuratelę nad przebiegiem mojej pracy. Na seminariach sprawozdawaliśmy, co zrobiliśmy, dyskutowaliśmy o napotkanych problemach, planowaliśmy kolejny etap. Pani Profesor pilnowała terminowości, dawała cenne rady i uwagi. Podczas finiszowania mojej pracy tak się złożyło, że nie wyszły mi badania. Załamałam się tym nieco. Miałam wówczas też ciężki okres w życiu prywatnym (choroba w najbliższej rodzinie) i byłam tym wszystkim bardzo przytłoczona. Myślałam, żeby może darować sobie obronę i iść do pracy, że jaki to ma sens… Wówczas profesor Kocójowa bardzo mi pomogła – pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, ale bardzo mnie zmotywowała, konstruktywnie zrugała i wymyśliłyśmy razem, że jak te badania nie wyszły, to trzeba spróbować innych metod i nic się nie stanie jak nieco później się obronię. To nie koniec świata. To właściwie dzięki Jej wsparciu, nie tylko naukowemu, ale i emocjonalnemu, ukończyłam moją pracę dyplomową. W efekcie obroniłam się kilka miesięcy po terminie – była to bodajże pierwsza obrona w nowej siedzibie Instytutu na Kampusie.
Jak ocenia Pani relacje towarzyskie z innymi studentami i czy utrzymuje Pani kontakt z osobami „z roku”?
Nasz rok był bardzo liczny, ponad 60 osób i studiowało na nim sporo panów (prawie 1/3 roku), choć bibliotekoznawstwo było zazwyczaj zdominowane przez kobiety. Nawiązałam wiele bardzo przyjacielskich relacji i z wieloma osobami utrzymuję kontakt do dziś, choć oczywiście nie tak częsty jak bym chciała. Z przyjemnością spotykam się i rozmawiam w okolicznościach służbowych z koleżankami, które pracują w innych bibliotekach. Kilka osób z mojego roku również pracuje w Bibliotece Jagiellońskiej.
Jakie ma Pani szczególnie dobre wspomnienie związane ze studiowaniem w naszym Instytucie?
Trudno mi wybrać jakieś jedno konkretne wspomnienie.
W jaki sposób ukończenie studiów w naszym Instytucie wpłynęło na Pani późniejszą karierę zawodową i/lub dalszą edukację?
Ukończenie studiów z Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa zdeterminowało właściwie całą moją przyszłość zawodową. Zaraz po ukończeniu studiów płynnie wskoczyłam na staż absolwencki do Biblioteki Filologii Angielskiej UJ. Bardzo mi się tam podobało, ale po kilku miesiącach dostałam propozycję stałej pracy w niewielkiej bibliotece Zakładu Cytologii i Embriologii Roślin Instytutu Botaniki UJ przy ul. Grodzkiej. Pracowałam tam przez 5 lat. Wspaniałe miejsce, atmosfera i współpracownicy, ale po tym okresie czułam, że chciałabym coś zmienić, iść do przodu. Wtedy spotkałam na ulicy panią Danutę Bromowicz, która przez wiele lat zajmowała się organizowaniem wystaw w „Jagiellonce”, a także z którą miałam zajęcia z Wystawiennictwa podczas studiów. Wspomniała, że odchodzi na emeryturę i Dyrekcja zapytała ją czy nie widzi kogoś odpowiedniego na swoje miejsce i zapytała mnie czy nie byłabym zainteresowana, bo już sporo wiem na ten temat i uważała, że nadawałabym się do tej pracy.
Z panią Bromowicz poznałyśmy się i polubiły podczas mojego dwuletniego przesiadywania w Bibliotece Jagiellońskiej, gdy pisałam pracę magisterską. Jak wspominałam tematem mojej pracy była działalność wystawiennicza Biblioteki. Byłam częstym gościem w jej pokoju, gdzie korzystałam z podręcznego archiwum wystawowego. Bardzo mi pomogła w trakcie pracy nad dyplomem i podzieliła się swoim wieloletnim doświadczeniem i wiedzą. Dzięki wiedzy i umiejętnościom, które wyniosłam ze studiów, odbywanym praktykom i stażom, kontaktom nawiązanym w tamtym okresie zawdzięczam rozwój mojej kariery.
Jakie porady lub wskazówki chciałaby Pani przekazać naszym obecnym studentom lub kandydatom do podjęcia studiów w naszym Instytucie?
Każdy musi znaleźć wśród licznych tematów, których się uczymy coś, co go szczególnie interesuje, ale warto uczyć się wszystkiego, bo nigdy nie wiadomo, co może się Wam kiedyś przydać – i w karierze i prywatnie.
Najważniejsze – pamiętajcie, że to jest 5 lat dla Was, na naukę, na przyjaźń, na imprezy i życie kulturalne. Korzystajcie mądrze z tego czasu.
Jakie jubileuszowe życzenia miałaby Pani dla Instytutu Studiów Informacyjnych?
Drogi Instytucie, życzę Ci kolejnych 50 lat i wielu, wielu absolwentów, którzy będą Cię cenić i wspominać z melancholią spędzoną z Tobą młodość.