mgr Monika Curyło

Pani mgr Monika Curyło

Rok ukończenia studiów w ISI: 985

Obecne stanowisko i miejsce pracy: Biblioteka Wydziału Filologicznego, Uniwersytet Jagielloński

 

Czym kierowała się Pani w wyborze studiów? Dlaczego zdecydowała się Pani na podjęcie studiów w naszym Instytucie? 

 

Decyzję o zostaniu bibliotekarką podjęłam w wieku 15 lat. Bardzo mi się podobało, że będę mogła w spokoju siedzieć w bibliotece i czytać. Właśnie na tym, moim zdaniem, miała polegać praca bibliotekarki.

 

Jak wspomina Pani czas studiów w naszym Instytucie? Co się Pani najbardziej podobało? 

 

Kiedy podjęłam studia, a nawet kiedy je skończyłam Instytut jeszcze nie istniał, to był tylko Zakład Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej przy Wydziale Filologicznym. Studia wspominam mile, wtedy wydawały mi się bardzo długie, to jednak było całe 5 lat, ale i tak nie potrafiłam rozstać się z uczelnią i poszłam jeszcze na studia podyplomowe.

 

Gdzie mieściła się wówczas siedziba Instytutu? Czy wiążą się z tym miejscem jakiejś interesujące anegdoty? 

 

Siedziba ówczesnego Zakładu Bibliotekoznawstwa mieściła się w Bibliotece Jagiellońskiej, w dawnym mieszkaniu dyrektora. To nie był duży lokal, ale jakoś się tam mieściliśmy. W salonie była sala wykładowa, w dawnej kuchni pokój nauczycielski, w służbówce sekretariat. Były też trzy pomieszczenia (dawne pokoje) służące jako sale ćwiczeniowe. W łazience był chyba składzik, ale były też dwie osobne toalety. Oprócz tego mieliśmy do dyspozycji dwie sale zajęciowe na I piętrze BJ, i chyba był tam też jeden gabinet.

 

Jaki przedmiot był Pani ulubionym i dlaczego? 

 

Najbardziej lubiłam historię książki, masę rzeczy się wtedy dowiedziałam. Tu muszę dodać, że do niektórych przedmiotów brakowało podręczników albo uczyliśmy się ze skryptów wydawanych chyba na powielaczu, w porównaniu z dzisiejszymi podręcznikami tamte były dość zgrzebne.

 

Jak ocenia Pani kontakty z wykładowcami Instytutu? Którego wykładowcę wspomina Pani ze szczególną sympatią? 

 

Pamiętam wielu wykładowców, przede wszystkim Profesora Zbigniewa Jabłońskiego, który niestety zmarł w trakcie naszych studiów, wtedy nasze seminarium magisterskie przejął Profesor Wiesław Bieńkowski. Pamiętam Profesor Wandę Pindlową, także Profesora Janusza Gruchałę, Władysława Szczęcha i innych.

 

Czego dotyczyła Pani praca dyplomowa? Jakie emocje towarzyszyły jej obronie?  

 

Moja praca magisterska dotyczyła historii teatru krakowskiego, a konkretnie recepcji sztuk Szekspira w XIX wieku. Pomogła mi wtedy praktyka wakacyjna, którą odbywałam w Teatrze Słowackiego, znalazłam tam dużo materiałów. Wtedy mieliśmy praktyki po każdym roku studiów.

 

Jak wspomina Pani relacje z opiekunem pracy dyplomowej? 

 

Bardzo lubiłam mojego promotora. Bałam się tylko jednego - że zgubi moją pracę magisterską. Napisałam ją jednym ciągiem, całość od razu (jakoś wtedy było to możliwe), oczywiście pisałam ręcznie na arkuszach papieru kancelaryjnego. Profesor powiedział, że zabierze ją sobie do pociągu do Katowic. Oczywiście nie miałam żadnej kopii. Potem przepisywałam tę pracę przez dwa tygodnie na pożyczonej maszynie do pisania na bieżąco wprowadzając poprawki. Trzeba było mocno uderzać w klawisze, bo były potrzebne trzy egzemplarze. Jak się pomyliłam to trzeba było przepisać całą stronę, chyba, że to była drobna literówka, to wtedy można było delikatnie wydrapać literkę za pomocą żyletki.

 

Jak ocenia Pani relacje towarzyskie z innymi studentami i czy utrzymuje Pani kontakt z osobami „z roku”? 

 

Nie wiem, jak jest teraz, ale wtedy to był kierunek bardzo „damski”, na roku był tylko jeden chłopak. Potem wszyscy się rozjechali po świecie.

 

Jakie ma Pani szczególnie dobre wspomnienie związane ze studiowaniem w naszym Instytucie? 

 

W korytarzyku była tablica ogłoszeniowa, taka zwykła korkowa, ktoś wywiesił tam ogłoszenie, właściwie to był list, napisany przez licealistkę z klasy maturalnej. Szukała kontaktu z ówczesnymi studentami, zastanawiała się nad podjęciem studiów i szukała informacji. Tak poznałam moją przyjaciółkę Jadwigę. Odpisałam na ten list, ona przyjechała do Krakowa i podjęła te studia.

 

W jaki sposób ukończenie studiów w naszym Instytucie wpłynęło na Pani późniejszą karierę zawodową i/lub dalszą edukację? 

 

Oczywiście, że wpłynęło. Cały czas jestem „w zawodzie”. Ukończyłam studia podyplomowe, uzyskałam tytuł kustosza dyplomowanego, cały czas pracuję na tym samym Uniwersytecie.

 

Jakie porady lub wskazówki chciałaby Pani przekazać naszym obecnym studentom lub kandydatom do podjęcia studiów w naszym Instytucie? 

 

Drodzy Studenci nie mam dla Was żadnych wskazówek, świat tak bardzo się zmienił od czasów, kiedy studiowałam, zmienił się program studiów, zmienił się sam Instytut – wtedy byliśmy kształceni przede wszystkim do pracy w bibliotekach, że trudno, abym coś Wam radziła. Nie było komputerów i Internetu, naprawdę. Na piątym roku studiów zafundowano nam kurs maszynopisania, do dziś mam zaświadczenie. Dobrze, może jedna wskazówka – ukończenie studiów to dopiero początek nauki, nie koniec.